Ostatnio aktualizowane: 09.08.22

 

Nie tak dawno temu, bo w czerwcu 2022 roku, firma Nintendo ogłosiła plany wypuszczenia na rynek unowocześnionej wersji swojej flagowej konsoli do gier Nintendo Switch. To produkowane od 2017 roku urządzenie doczekało się kilku ulepszeń, z których zapewne najbardziej widocznym jest nowy ekran o większej rozdzielczości oraz wykonany w technologii OLED. Jako że nową wersję możemy kupić już od 13 września, to nadszedł najwyższy czas, by się bliżej przyjrzeć temu urządzeniu i spróbować ocenić, czy warto zainteresować się nim na tyle blisko, by po prostu zakupić nowego Switcha, by grać na nim w gry hazardowe online i inne znakomite tytuły. Wszystkiego, co istotne w tym zakresie, dowiesz się z naszego dzisiejszego artykułu, do którego przeczytania serdecznie zapraszamy!

 

Co nowego znajdziemy w Nintendo Switch OLED?

Zacznijmy od podsumowania, czyli od ogólnego stwierdzenia, że jeśli spodziewałeś się gigantycznych nowości w tym urządzeniu, to się nieco rozczarujesz. To nie jest kolejna generacja Switcha, a po prostu stosunkowo niewielkie uaktualnienie dla obecnego urządzenia. Powód tego stanu rzeczy jest bardzo prosty. Jeśli oryginalny Switch zostałby mocno zmodernizowany, to zapewne pojawiłyby się natychmiast problemy z kompatybilnością obu wersji, jak również na rynku pojawiłyby się gry dedykowane wyłącznie dla Switcha OLED i niepotrafiące pracować na „starym” Switchu. Oczywiście na takie coś firma Nintendo nie mogła się zgodzić.

W efekcie mamy do czynienia z czymś, co zamiast aktualizacji można byłoby raczej nazwać „odświeżeniem”. Bo tak naprawdę to mamy do czynienia z takim samym urządzeniem, w którym wprowadzono jedynie kilka zmian o charakterze kosmetycznym. Oznacza to, że wciąż w Switch OLED mamy takie same parametry podstawowe, czyli:

Nieco zmodernizowany chipset (układ typu SoC — System on Chip) Nvidia Tegra X1 wykonany w technologii 21 nm.

Dwa czterordzeniowe procesory ARM Cortex A53 oraz A57, czyli na pokładzie mamy łącznie osiem rdzeni. Są one taktowane zegarem 1,02 GHz, mają 48 KB Cache L1 oraz dodatkowo po 32 KB na każdy rdzeń oraz 2 MB cache L2.

Układ graficzny w obu przypadkach jest identyczny, jako że jest to chipset Nvidia GM20B oparty o rdzeń Maxwell.

Resztę istotnych parametrów uzupełnia 4 GB pamięci RAM (DDR4).

Tyle, jeśli chodzi o cechy stałe. A co konkretnie się zmieniło w Switchu OLED?

Różnice między Switchem a Switchem OLED

Każdy czytelnik z pewnością już doskonale wie o tym, że „coś” musiało zmienić się z wyświetlaczem, o czym wyraźnie informuje nas przyrostek OLED. Faktycznie — firma Nintendo wyposażyła nowe urządzenie w zupełnie nowy wyświetlacz mający teraz nie 6,2 cala przekątnej, ale aż 7 cali. Wprawdzie rozdzielczość pozostała identyczna, jak w poprzednim wypadku, czyli mamy tutaj 720p (1280 x 720 pikseli), ale za to wyświetlacz wykonany został w technologii OLED — i choć zmniejszyła się liczba pikseli na centymetr kwadratowy, to jednak ogólna jakość wyświetlanego obrazu zauważalnie wzrosła.

Drugą istotną zmianą pod względem parametrów technicznych jest większa dwukrotnie pojemność karty pamięci. Model standardowy obsługiwał karty o pojemności 32 GB, natomiast w przypadku modelu OLED pojemność wzrosła do 64 GB. Wprawdzie można podejrzewać, że dwukrotnie większa pojemność przestrzeni „dyskowej” może zaowocować powstawaniem bardziej rozbudowanych gier, które z racji ograniczeń przestrzeni nie będą dostępne dla starszego modelu, jednak z nieoficjalnych informacji wiemy, że firma Nintendo zwiększoną pamięć zamierza przeznaczyć do celów przechowywania dodatkowych danych lub po prostu większej liczby gier. Nie są to jednak informacje stuprocentowo pewne i potwierdzone przez oficjalne źródło.

Ponadto użytkownicy tych urządzeń twierdzą, że  Switch OLED pozwala na dłuższą pracę na baterii. Choć pojemność teoretyczna pozostała taka sama w obu modelach, to takie zjawisko wskazywałoby na zastosowanie w modelu OLED nowszej generacji układu Nvidia Tegra X1 oznaczonej dodatkowo plusem (czyli Tegra X1+). Pod względem możliwości chipset ten wypada identycznie do swojego starszego brata, ale dzięki oparciu o technologię 16 nm ma mniejsze zapotrzebowanie na energię elektryczną. To mogłoby stanowić rozwiązanie zagadki dotyczącej dłuższej pracy na baterii. To także są jednak informacje, które nie mają jeszcze oficjalnego potwierdzenia.

 

Zmiany mniej istotne

Opisane powyżej różnice, rzecz jasna, nie wyczerpują jeszcze tematu. Gdyby oba modele Switcha różniły się tylko wyświetlaczem, maksymalną kartą pamięci oraz bardziej energooszczędną wersją chipsetu, to w zasadzie nie byłoby sensu się bliżej nad OLED-em rozwodzić. Oczywiście model OLED jest minimalnie szerszy i cięższy, nie są to jednak różnice zasługujące na uwagę — w codziennym użytkowaniu nawet ich nie dostrzeżesz.

Najważniejszą cechą nietechniczną Switcha OLED jest zmodyfikowana podpórka przeznaczona do pracy konsoli w trybie stacjonarnym. Teraz jest większa, biegnie przez całą szerokość obudowy i do tego jest regulowana. Jest więc o wiele przydatniejsza, niż w poprzednim modelu.

Inna cecha, która być może przyda się niektórym użytkownikom, to obecność portu LAN w stacji dokującej. Zatem o ile starszy model oferował łączność jedynie za pośrednictwem WiFi, tak nowy OLED pozwala także na połączenie kablowe. Cenna opcja wprowadzona przez Nintendo to kompatybilność nowej stacji dokującej ze starym Switchem. Jeśli więc potrzebujesz z jakichś względów dostęp do sieci po kablu, to możesz bez żadnych przeszkód dokupić sobie nową wersję stacji dokującej.

Czy zatem warto kupić Switcha OLED? Jeśli masz starą wersję tej konsoli, to naszym zdaniem niekoniecznie. Ale jeśli jeszcze nie masz i zastanawiasz się nad zakupem — to uważamy, że warto w takiej sytuacji wybrać nowszą konsolę!

 

 

Dodaj komentarz

0 KOMENTARZ